Scenografia codzienności. Jak urządzić salon do życia

Wymarzony salon, czyli jaki? Zapamiętany ze zdjęcia z Instagrama, katalogowej aranżacji czy ulubionego serialu? Niekoniecznie, bo to, co dobrze wygląda na obrazku, nie zawsze sprawdzi się w codziennym życiu. Na to, czy będziemy tam spędzać czas z przyjemnością, bardziej niż kolor ścian lub sofy wpływa to, czy współgra z naszym rytmem dnia, rodzinnymi rytuałami, tym, jak bawimy się i odpoczywamy. I przede wszystkim – jak się w nim czujemy.

Olta od ponad trzech dekad produkuje meble tapicerowane i przygląda się temu, jak siedzimy, odpoczywamy i spędzamy czas razem. I dobrze wie, że tym, co w sofie najważniejsze jest to odczucie, które pojawia się natychmiast, gdy na niej siadamy. Wygoda oraz wrażenie, że mebel został zaprojektowany specjalnie dla danej osoby.

Dopasowanie do osoby zmienia sposób korzystania nie tylko z sofy, ale z całego salonu. Dlatego na meble nie można patrzeć w oderwaniu od życia. Dobrze urządzony salon niczego nie narzuca, raczej dyskretnie towarzyszy codzienności, daje poczucie swobody i sprawia, że chętnie w nim przebywamy.

Najpierw scenariusz, potem aranżacja

Salon to dziś więcej niż wnętrze reprezentacyjne. To scenografia, w której toczy się codzienność: odpoczywamy po pracy, rozmawiamy, spędzamy czas z rodziną i znajomymi. Dlatego w jego urządzaniu bardziej niż modą trzeba się kierować realnymi potrzebami domowników. – Zamiast zaczynać od wyboru koloru ścian, zadajmy sobie pytanie, co w tym salonie chcemy robić. Jak lubimy odpoczywać, spędzać wspólne wieczory – radzi Klaudia Zawistowska-Rychła, dyrektor kreatywna marki olta. – Czy potrzebujemy miejsca do zabawy z dziećmi, czytania, czy raczej do spotkań z przyjaciółmi? A może salon powinien łączyć kilka ról?

Dlatego punktem wyjścia powinien być nie tyle styl wnętrza co scenariusze – powtarzalne domowe sytuacje. To porządkuje późniejsze decyzje i pozwala uniknąć nietrafionych zakupów. Kiedy najpierw zdefiniujemy, co ma się dziać w danej przestrzeni, łatwiej stworzyć aranżację, dobrać meble, światło i dodatki, które naprawdę wspierają codzienność.

Sofa w roli głównej

Najważniejszym meblem w salonie jest niewątpliwie sofa. Nie tylko nadaje ton wystrojowi wnętrza, lecz przede wszystkim ma kluczowy wpływ na to, jak się w nim czujemy. – Dlatego dla nas w olta, najważniejsze jest to pierwsze odczucie: że siadasz i od razu wiesz, że to jest to – tłumaczy Klaudia Zawistowska-Rychła.

Amalfi

Wygoda to optymalna miękkość, właściwe podparcie ciała, ale też funkcjonalność. To bardzo personalne i subiektywne odczucie, dlatego najważniejsze przy wyborze sofy jest, aby na niej usiąść i sprawdzić, jak do nas pasuje. Nie ma jednego uniwersalnego rozwiązania — jest rozwiązanie najlepiej dopasowane do danej osoby. Dlatego wybierając sofę lub narożnik, zastanówmy się najpierw, jak lubimy siedzieć, co będziemy na tym meblu robić i z kim. Czy zamierzamy popijać herbatę i czytać (wtedy warto zadbać o miejsce do odstawienia filiżanki i lampę), czy chcemy z rodziną grać w planszówki lub oglądać kino domowe.

— Jeśli chodzi o oglądanie seriali, to na pewno dobrym wyborem będzie Amalfi — dyrektor kreatywna olta poleca sofę z obszernymi, głębokimi siedziskami, opcją szezlonga i pufami do wyboru. – To jest sofa, w którą człowiek po prostu się zapada i nie ma ochoty z niej wstawać – dodaje.

Reverso

– Jeśli chodzi o sofę do planszówek, to doskonałym wyborem będzie Reverso. Lubię ją nazywać sofą-puzzlem z tego względu, że moduły można przestawiać, jak się chce. Mogą być pojedynczymi fotelami, narożnikiem, ale też dwiema sofami naprzeciwko siebie. Można modyfikować jej układ w zależności od tego, jak chcemy spędzić czas w gronie znajomych – tłumaczy Klaudia Zawistowska-Rychła.

Dlatego zanim zdecydujemy się na konkretny model, warto zastanowić się, czy ma to być układ statyczny, czy zależy nam na mobilności, oraz jakie funkcje będą dla nas naprawdę ważne. Dopiero z tą wiedzą wybierzmy sofę, która nie tylko podoba nam się z wyglądu, lecz także wygodnie się na niej siedzi (to trzeba sprawdzić w showroomie, bo na zdjęciu tego nie zobaczymy) i możemy ją zaaranżować tak, jak potrzebujemy.

Więcej nie zawsze znaczy lepiej

Dobra scenografia nie potrzebuje nadmiaru efektów specjalnych. Tym bardziej wnętrze do życia – powinno być intuicyjne, wygodne i gotowe na wyzwania codzienności. – Klientom często się wydaje, że jeśli chcą mieć wygodną strefę do leżenia, to potrzebują sofy z elektrycznymi relaksami. Potem okazuje się, że w ogóle z tego nie korzystają. W dodatku mebel z takimi mechanizmami jest twardy – zauważa Klaudia Zawistowska-Rychła i poleca, by wybierać raczej meble o prostej konstrukcji, za to dobrze zaprojektowane i wykonane z najlepszych materiałów, jak pianki memory czy poduszki z pierza. One nie potrzebują dodatkowych mechanizmów, żeby były wygodne.

Także przy wyborze modułów nie warto ulegać modnym schematom. Czasem komuś tak podoba się sofa z szezlongiem, że zapomina, że to rozwiązanie stworzone do leżenia w konkretnej pozycji i nie wszędzie się sprawdzi.  – Jeśli mamy miejsce na narożnik, jest dużo prostsze rozwiązanie – mobilny puf, który może być częścią narożnika albo stanąć oddzielnie. Jest łatwy do przestawienia i pozwala stworzyć wygodną przestrzeń do leżenia, nawet 2×2 metry – podpowiada dyrektor kreatywna olta. Na co dzień liczy się przecież nie liczba funkcji, ale to, czy przestrzeń potrafi płynnie dostosowywać się do naszych potrzeb.

Projekt, który dojrzewa

Wśród pułapek, w które często wpadamy podczas urządzania domu, jest jeszcze ta, że wszystko chcemy mieć od razu. Tymczasem wnętrze często potrzebuje czasu, by dojrzeć razem z domownikami. Warto zostawić sobie przestrzeń na obserwację i testowanie. Codzienne życie szybko weryfikuje założenia i pokazuje, które rozwiązania się sprawdzają, a które dobrze wyglądały tylko na papierze.

– Kończąc urządzanie domu i tak zwykle już przekroczyliśmy budżet. Zamiast kupować na szybko coś, co i tak zostanie z nami na dłużej, warto zakupy rozłożyć w czasie. Trochę poczekać, ale kupić mebel, z którym będzie nam się naprawdę dobrze mieszkało – radzi Klaudia Zawistowska-Rychła. Tym bardziej że kiedy już wydepczemy swoje ścieżki w nowym domu, znacznie lepiej potrafimy ocenić, czy potrzebujemy narożnika z szezlongiem, czy raczej sofy i mobilnego pufa.

Dobrze urządzony salon to nie zdjęcie z największą liczbą polubień na Instagramie, lecz przestrzeń, która wspiera codzienność. Zapewnia wygodę, pozwala odpocząć, uczestniczy w rodzinnych rytuałach i przyjmuje gości. Dostosowuje się do naszych potrzeb, a nie stawia wymagania. Taka, w której czujemy się naprawdę u siebie.

O marce olta
Olta od ponad trzech dekad tworzy meble i elementy wyposażenia wnętrz, które pomagają budować przestrzenie dla codziennych chwil i ważnych wspomnień. Marka, czerpiąc z inspiracji włoskim rzemiosłem, łączy komfort, ponadczasową formę i dbałość o detal. Zaprojektowane z myślą o slow living i wyprodukowane w Europie meble olta tworzą kolekcje dla tych, którzy poszukują trwałych, pięknych i dobrze przemyślanych rozwiązań do współczesnych wnętrz. Obecne można je kupić w ponad pięćdziesięciu showroomach na świecie – od Polski, przez Francję i Danię, aż po Kuala Lumpur.